sierpnia 20, 2023

RECENZJA: Zakochałem się w Milenie

RECENZJA: Zakochałem się w Milenie


 Byliście kiedyś zakochani? Ja tak! Nie wstydzę się tego, bo to bardzo fajne uczucie! Ta, która skradła mi serce miała na imię Basia, rude jak ogień włosy zawiązane w gruby warkocz sięgający do pasa, takie śmieszne piegi na nosie i policzkach i niebieskie oczy, w których można było utonąć. Ja utonąłem. Może kiedyś opowiem Wam o tym, ale dziś napiszę o innej miłości – Dawida i Mileny.

„Zakochałem się w Milenie” to książka autorstwa Per Nilsson ze świetnymi ilustracjami szwedzkiej ilustratorki Piji Lindenbaum. Pozycja wydana została nakładem wydawnictwa Zakamarki. Książeczka to niewielka (tym razem nie będę narzekał na rozmiar), przez której fabułę przelatuje się szybciej niż szybka kolej miejska po trasie Warszawa Ochota – Otwock.

Główny bohater David zakochał się w koleżance z klasy Milenie “o oczach jak dwa czarne słońca, z włosami jak lśniący wodospad”. Ciągle myśli o niej zaniedbując zarówno obowiązki szkolne jak i te domowe. Zdesperowany stara się zwrócić uwagę koleżanki, albo próbując ją rozśmieszyć, albo zaimponować wiedzą. Na nic się zdają jednak jego starania aż...

I tu muszę postawić kropkę, bo za chwilkę opowiem Wam całą książkę (a ta, jak już wspominałem, za długa nie jest) – sami doczytajcie sobie resztę. A zapewniam, że warto!

Książeczkę warto żeby przeczytali zarówno nastolatkowie, jak i ich rodzice. Jedni, żeby zrozumieć, że jeśli miękną im kolana na widok jakiegoś przedstawiciela płci przeciwnej, to niekoniecznie choroba stawów, drudzy by sobie przypomnieć. 

   

   

Ciekawy jestem kolejnych odcinków tej serii - może wkrótce wezmę je na warsztat. Może porozmawiam o nich z Maurycym w podcaście FifaRafa (premiera już wkrótce).

W mojej lisiej ocenie „Zakochałem się w Milenie” zasługuje na solidne 7 na 10.

  • tekst: Per Nilsson
  • ilustracje: Pija Lindenbaum
  • tłumaczenie: Marta Rey-Radlińska
  • tytuł oryginału: Flickan jag älskar heter Milena
  • język oryginału: szwedzki
  • wiek 9+
  • Rozmiar: 13 x 18 cm
  • twarda oprawa
  • 68 stron

sierpnia 08, 2023

Gustaff zaprasza do współpracy!

Gustaff zaprasza do współpracy!


 - Maurycy! Maurycy! Dostałem pierwszą książkę od wydawnictwa! - tuż po odebraniu paczki od kuriera, Gustaff rozerwał zębami kopertę, o mało nie naruszając cennej zawartości!

- O, a jaką i od kogo?

- "O dziewczynce, która chciała ocalić książki" z Wydawnictwo Czarna Owcaej!

- No to będzie czytane! A jak z innymi wydawnictwami?

- Na razie cisza...

- Cierpliwości chłopie! Skoro jedno się odezwało, odezwą się i inne!

- A swoją drogą, to jak wygląda czarna owca? - Gustaff oderwał się na chwilę od przeglądania książki i popatrzył na Maurycego.

- No jest... jest... biała, tylko na odwrót!


Tak było wczoraj. Strasznie ucieszyło mnie to, że na moje maile z prośbą o nawiązanie współpracy ktoś odpowiedział. Na razie jedno wydawnictwo, ale zapewne wkrótce będzie ich więcej i więcej - wierzę w to. Maurycy nauczył mnie żeby być cierpliwym. Poza tym nauczył mnie też, że jeśli ktoś nie wpuszcza cię drzwiami, trzeba próbować wejść oknem! Oczywiście wcześniej należy grzecznie zapukać i powiedzieć dzień dobry.

A już teraz zapraszam wydawnictwa, producentów zabawek, gier, odzieży dziecięcej etc. do współpracy. Dla każdego znajdzie się miejsce na coraz liczniejszych profilach (na razie działam na facebooku, Instagramie TikToku, Bloggerze, ale cały czas szukam nowych miejsc - wkrótce uruchomię podcast i kanał na youtube). Zapewniam, że będzie się działo i byłoby miło gdyby działo się z Wami!

Wszystkich chętnych zapraszam do kontaktu:

e-mail: Hejka@JestemGustaff.pl

sierpnia 07, 2023

RECENZJA: Dzień z życia Czu

RECENZJA: Dzień z życia Czu


 
Neil Gaiman to jeden z najwybitniejszych i najbardziej znanych pisarzy fantasy, science-fiction i grozy. Co do tego nie ma dwóch zdań, tyle w temacie, koniec rozmowy, adios muchachos! Czy jednak pan Neil równie dobrze radzi sobie w przypadku literatury dziecięcej? No to zobaczmy!

O „Koralinie” czy „Gwiezdnym pyle” jeszcze w przyszłości porozmawiamy (książki zajmują miejsce w pierwszej setce zaplanowanych lektur), dziś jednak chciałbym co nieco napisać o książce „Dzień z życia Czu”z ilustracjami Adama Rexa. A jest o czym, choć większość użytych w tej recenzji wyrazów to będą achy i ochy zachwytu.

Sama książeczka to ledwo kilkanaście zdań, opisujących jeden dzień z życia małej Pandy, która najpierw idzie z mamą do biblioteki, potem z tatą do restauracji, a na deser z obojgiem rodziców do cyrku. W tych dwóch miejscach Czu jakoś broni się przed kichnięciem, ale w cyrku nie wytrzymuje i kicha tak potężnie, że niszczy namiot cyrkowy i przewraca ławki widowni.




Książka doskonale nadaje się do czytania mniejszym dzieciom, gdyż tekstowi towarzyszą doskonałe ilustracje Adama Rexa (coś więcej o tym panu napiszę wkrótce). Pokazuje też, że nawet małe dziecko może mieć większą moc sprawczą niż wydaje się niejednemu dorosłemu (spróbuj cwaniaczku powstrzymać niszczycielską siłę kichu podczas jedzenia budyniu lub mleka z płątkamia owsianymi!).





     

Lektura oBowiązkowa dla rodziców i doskonała instrukcja kichania dla wszystkich maluchów!

W lisiej skali 8/10

sierpnia 03, 2023

Pierwszy lisi stosik czytelniczy

Pierwszy lisi stosik czytelniczy


 - Maurycy, kiedy pojedziemy do biblioteki? - Gustaff stanął obok mężczyzny obierającego ziemniaki w kuchni i mocno szarpnął go za tylną kieszeń spodni.

- A co cię tak przypiliło chłopaku? - mężczyzna odłożył nożyk i spojrzał na lisa przebierającego niecierpliwie nogami – Co tak drobisz? Siku ci się chce?

- Nie! - zwierzak stanął spokojnie i ponownie pociągnął mężczyznę za kieszeń – A bibliotekę obiecałeś!

- Ty masz w tym jakąś frajdę? W tym szarpaniu! - Maurycy odsunął włochatą łapę - Co do biblioteki to dotrzymam słowa. Pojedziemy do jednego mojego znajomego bibliotekarza. Pracuje niedaleko stąd, pod miastem, na wsi.

- Oj, tak! Oj, tak! - Gustaff znowu zaczął przebierać łapami – Jedźmy teraz!

- Teraz nie, bo niedługo obiad!

- Ale ja nie mam co czytać! I chciałbym napisać kolejną recenzję!

- Widzisz, dobrze że o tym wspomniałeś, bo przeszukałem biblioteczkę i znalazłem kilka pozycji, które mogą ci się spodobać! - lis zrobił wielkie oczy i złapał Maurycego za nogę – Przestań mnie ściskać łobuzie, bo odciąłeś mi dopływ krwi do łydki! Jak wstawię ziemniaki, pokażę ci co znalazłem!

- A skoro jesteśmy w temacie, - Gustaff przekrzywił zawadiacko głowę i spojrzał na człowieka spod ściągniętych brwi – co na obiad?

- Czy ty zawsze musisz myśleć o jedzeniu? Nawet podczas rozmów o kulturze?

- Bo widzisz Maurycy,  mój żołądek działa niezależnie od mózgu. Można powiedzieć, że ma odrębny system operacyjny. On mi wysyła komunikaty, ja je odczytuje i przekazuję tobie. Także jakby jakieś pretensje, to do niego, a nie do mnie! Nie moja wina, że mam w sobie taki niekulturalny organ...

    

sierpnia 03, 2023

RECENZJA: W cieniu drzew. Podmuch zimy

RECENZJA: W cieniu drzew. Podmuch zimy

 To moja pierwsza recenzja na blogu, bądźcie więc wyrozumiali.


Wybór pozycji do premierowej recenzji był dość łatwy. Padło na drugi tom serii „W cieniu drzew. Podmuch zimy” wydaną przez wydawnictwo Egmont – komiks o lisie - no bo kto lepiej zrozumie tego zwierzaka niż jego futrzasty pobratymiec, czyli ja.

Autorem książeczki jest DAV, czyli Dav Dessineux (prawdziwe nazwisko David Augereau) urodzony 22 lutegoo 1979 roku w Cholet. Kiedyś napiszemy Wam z Maurycym coś więcej o tym artyście, może stworzymy cały cykl poświęcony ilustratorom, bo o nich często się zapomina, w czasie gdy całe laury spływają na pisarzy. W tym wypadku autorem tekstu i grafik jest ta sama osoba, ale to wyjątek potwierdzający smutną regułę. Jeśli ktoś mi nie wierzy niech poda nazwisko osoby (bez zaglądania do stopki), która wykonała okładkę do Harryego Pottera, czyli stworzyła najbardziej znany wizerunek bohatera książkowego na świecie! I co? Ktoś wiedział?

Ale powróćmy do książki.

„W cieniu drzew” to seria obejmująca (na razie) cztery książeczki. „Podmuch zimy” to opowieść o nieśmiałym i fajtłapowatym lisie, który zakochuje się w pewnej przesympatycznej lisiczce. Jest tylko jeden problem, lisa prześladuje okropny pech! Kiedy po serii niefortunnych zdarzeń nasz bohater godzi się ze swoim losem i tym, że resztę swoich dni przyjdzie mu przeżyć w samotności, inicjatywę przejmuje samiczka i... Ale tego już Wam nie powiem. Zakończenia poszukajcie w książce.

„Podmuch zimy” to cudownie narysowana, napisana i wydana pozycja dla dzieci powyżej 4 roku życia, Niestety jej format (21x15 cm) może i poręczniejszy, znacząco wpłynął na wielkość czcionki, a co za tym idzie na czytelność tekstu. Kto ma zdrowe oczy zagłębi się w nielicznych dymkach bez problemu, ale mój Maurycy musiał korzystać z lupy! Stwierdził, że metki na chińskich majtkach są pisane większymi literami. Poza tym te rysunki potrzebują większego formatu, żeby można było docenić ich jakość i w pełni nacieszyć oczy kreską i kolorami. 


   



Na 10 możliwych do zdobycia lisów, "niestety" tylko 9 – byłaby dycha i rekomendacja Gustaffa, ale rozmiar wszystko zepsuł.

Copyright © Jestem Gustaff , Blogger