W Miejskiej Bibliotece im. A.K. Cebrowskiego w Łowiczu panowała cisza, że ucho wykol. Była środa, 19 sierpnia, godzina lekko po 15.00, a konkretnie tuż po 16.11. Tego dnia nagrywaliśmy z Maurycym kolejną audycję z cyklu „Lis FF bibliotece”. Pogadaliśmy co nieco z panią Justyną, pracownicą biblioteki, o nowościach i polecankach dla czytelników, zamieniliśmy kilka zdań z dwoma sympatycznymi czytelniczkami (zamianę uznaliśmy za niezwykle dla nas korzystną) i zaczęliśmy się lekko nudzić. Ja nudziłem się na fotelu, w pozycji porcji rosołowej na półmisku, Maurycy pomiędzy regałami z książkami. Było tak cicho, że aż w uszach szumiało.
– Jest tak cicho, że chyba zacząłem słyszeć twoje myśli Gustaffie! - powiedział Maurycy i usiadł na fotelu obok.
– Taaa... - zaśmiałem się cicho, ale nieco zaniepokoiła mnie myśl, że ktoś może mieć wgląd w zawartość mojej głowy.
– Widzę, że mocno zaniepokoiła cię myśl, że ktoś może mieć wgląd w zawartość twojej głowy! - człowiek pochylił się lekko i spojrzał mi w oczy wzrokiem chłodnym niczym lód do napojów owocowych z palemką.
– No teraz to mnie już lekko wystraszyłeś! - wcisnąłem się mocniej plecami w fotel – Ale to wszystko co mówisz jest prawdą, to o czym teraz myślałem?
– To proste! Gdzie tu może być jakaś lodówka?
Krzyknąłem przerażony. Odległość do drzwi wejściowych biblioteki piętro niżej pokonałem ustanawiając rekord świata na tym dystansie. Dopiero na trawniku przed budynkiem doszło do mnie, że zupełnie niepotrzebnie się bałem, bo...
Przecież ja praktycznie o niczym innym nie myślę, tylko o żarciu! A może jednak? Postanowiłem to sprawdzić i wyświetliłem w głowie obraz golonki słodko-kwaśnej i sajgonek.
– Golonka słodko-kwaśna i sajgonki! - doszedł do mnie krzyk Maurycego, dobiegający przez otwarty lufcik działu dla dorosłych.
Drogę do domu pokonałem w pół minuty bijąc przy tym kolejny rekord.
PS. A tak to wyglądało zanim dałem nogę z biblioteki. Nagranie wkleję jak tylko Maurycy je obrobi.






















