Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŻARCIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŻARCIE. Pokaż wszystkie posty

września 25, 2026

To się nie gryzie!

To się nie gryzie!

Maurycy zrobił sałakę warzywną.
– Zapomniałeś czegoś tu dodać! – Gustaff skrzywił się po skosztowaniu kilku łyżek.
– Tak? A niby czego? – mężczyzna zmarszczył brwi i również skosztował warzywnego miksu w majonezie z odrobiną musztardy. 
– A kiełbasy, mój drogi!
– Kiełbasy do sałatki warzywnej? Czy coś ci się tu nie gryzie?
– Właśnie się nie gryzie, bo nie ma Kiełbasy!

Zapewne każdy z Was jadł sałatkę warzywną. Niby podobne składniki, a w każdym domu smakuje tak jakoś inaczej. Maurycy dodaje: warzywa z rosołu, czyli gotowaną marchewkę, pietruszkę. seler, ziemniaki, jajka, no i surową cebulę (lub pora), ogórka kiszonego (może być i konserwowy), jabłka, groszek i kukurydzę z puszki. Do skrojonych w kostkę warzyw dodaje majonez i na koniec dla wyostrzenia smaku trochę musztardy.
A Wy jak robicie swoją sałatkę warzywną? Piszcie w komentarzach lub na e-mail: Hejka@JestemGustaff.pl



sierpnia 09, 2026

Pierwsze przetwory - kisimy ogórki!

Pierwsze przetwory - kisimy ogórki!

W domu Jadwigi i Maurycego Niepsujów rozpoczął się sezon przetwórczy. Na pierwszy ogień poszły ogórki, a konkretnie 40 kilogramy podłużnych dżentelmenów, które Jadwiga upakowała ciasno z koprem, chrzanem, czosnkiem i liśćmi wiśni w szlanych słoikach i zalała gorącą solanką. I wieie co? Najgorsze nie było to, że trzeba było za nie zapłacić zaprzyjaźnionej plantatorce, ani przytaszczyć do domu. Nie to było straszne, że słoiki same się nie przyniosły z piwnicy i nie wymyły. I nawet nie to, że trzeba było cały ten bałagan umieścić w szkalnych słojach i zalać wodą. Najgorsze w całym tym procesie jest czekanie aż się to wszystko ukisi. Bo jak mówi stare, lisie przysłowie – od czekania to tylko kita swędzi. A mnie swędzi wyjątkowo mocno!

Teraz czekamy na pomidory, buraczki, a Maurycy na jabłka (w zeszłym roku zrobił trochę wina ze śliwek, a w tym planuje cydr). A może Wy macie jakieś pomysły? Piszcie na adres Hejka@JestemGustaff.pl - na autorów najlepszych pomysłów czekają nagrody - kubki, worki, długopisy JestemGustaff.pl i może jakiś słoik z kiszoną rozpustą smakową!

PS. Na zdjęciach widać połowę roboty - 25 różnej wielkości słoików i dwa wielkie słoje. Druga połówka pracy jeszcze przed nami.











 




stycznia 08, 2025

Sałatka warzywna

Sałatka warzywna

– Gustaff! Leniu śmierdzący! Może byś ruszył swoje arystokratyczne cztery litery z wersalki i pomógł w przygotowaniach do świąt! - Maurycy westchnął ciężko patrząc na miskę warzyw przeznaczonych do sałatki waezywnej – Jeść będzie komu, ale do roboty chętnych brak!
– Co się tak pieklisz człowieku? - lis wszedł do kuchni powłócząc nogami – Sie nie piekl! Ja rozumiem Dev, on pieklenie ma w genach, ale ty?
– Nie mędrkuj, tylko weź się do roboty! Zrób przynajmniej połowę sałatki! Tak będzie uczciwie!
– Ale wiesz, że już Otto von Bismarck powiedział, że ludzie nie powinni wiedzieć jak się robi polityki i sałatki warzywnej?! Nie podważaj chłopie tej świętej tezy! Nie zaburzaj stanu świętej równowagi! Bo on delikarny jest i łatwo go rozchwiać można! A wtedy już tylko łzy i zgrzytanie zębów..
– Ty się słyszysz? Ty w ogóle rozumiesz co mówisz? Ktoś ci to wydrukował, czy ty to sam?
– Sam! - lis uśmiechnął się szeroko, prezentując pokaźną klawiaturę zębów – Niezłe co? Połowy nie rozumiem, ale powiem ci że działa. Krystynka na podwórku spadła z huśtawki już po „komforcie nieświadomości”. A ona ma już prawie dziesięć lat!
– A poza tym chodziło o kiełbasę!
– Że co?
– O kiełbasę chodziło Bismarckowi!
– Detal. Poza tym coś tam Otto chyba wspominał o sałatce czy jak tam po niemiecku mówi się o tej mieszance warzywnej na majonezie.

* * *

– Jak idzie robota? - Maurycy nachylił się nad miską i zdębiał.
– Widzę, że zdębiałeś! - Lis wytarł łapy w ściereczkę i zsunął się ze stołka – Ja zrobiłem swoje, teraz twoja kolej!
– Ale ty przecież praktycznie nic nie zrobiłeś!
– Jak to nic!? - Gustaff spojrzał na człowieka wielkimi, lisimi oczami – Pamiętaj, że nie sztuka pracować ciężko, sztuka pracować mądrze! Ja wybrałem to drugie, tobie, na prawie starszeństwa, pozostawiam to pierwsze...
– Czyli po prostu przesypałeś groszek i kukurydzę z puszki do miski?
– Niby tak! Ale procentowo to praktycznie połowa potrawy! Policz sobie groszki i kukurydzę i porównaj z marchewką, pietruszką, ziemniakami, porem, ogórkami i jajkami Sam mówiłeś, żebym zrobił przynajmniej połowę!
– Ale...
– Nic nie mów Maurycy. Czasem warto coś przemilczeć niż powiedzieć za dużo. Szanuj swoje słowo chłopie, bo jak ty go nie będziesz szanować, to nikt go nie będzie szanować!









stycznia 08, 2025

Cukier

Cukier

– Wiesz co robię gdy Jadwiga ma smaka na coś słodkiego i prosi mnie o kupienie w sklepie jakiejś niesprecyzowanej słodyczy? - Maurycy nachylił się nad Gustaffem i zachichotał cicho.
– No co geniuszu? - Lis spojrzał na człowieka spod ściągniętych brwi, nie do końca rozumiejąc intencję podanej przed chwilą informacji.
– Kilogram cukru! - człowiek zachichotał wariacko.
– I co? - Gustaff nadal nie rozumiał o co chodzi staruszkowi.
– I teraz mamy 54 kilo cukru na zbyciu...
– I co? - drążył zwierzak, próbując ułożyć w logiczny ciąg podany przed chwilą zestaw danych.
– Nie chcesz kupić może trochę cukru? Przydałoby się nieco kasy na słodycze dla Jadwigi... - dodał Maurycy krzywiąc się kwaśno.

  

stycznia 03, 2025

Bułka z pieczarkami

Bułka z pieczarkami

– Zjecie bułę z pieczarkami? - Maurycy przeciągnął się zamaszyście na fotelu. Coś chrupnęło w kośćcu mężczyzny, a on sam uśmiechnął się błogo.
– Że co? - spytał Gustaff leżący plackiem na grzbiecie Borysa, jednego z trzech psów małżeństwa Niepsujów.
– No, bułę z pieczarkami! Nigdy nie jadłeś czegoś takiego?
– A ja bym zjadła! - ożywiła się Jadwiga, która do tej pory leżała i pachniała na wersalce, wpatrzona w kolejny odcinek jakiegoś medycznego serialu.
– Będzie mięcho? - dopytał lis.
– Nie! Pieczarki to grzyby! A cebula to cebula!
– Po cebuli puszczam śmierdzące bąki! - Gustaff pomachał łapą przed nosem – Poza tym jeśli bez mięcha, to nie będzie mi na pewno smakowało.
– Nie będzie chyba tak źle! - Jadwidze przypomniało się skażenie mieszkania jakie Gustaff zaserwował rodzinie po ostatnim lecho – Chyba...

A teraz krótki przepis na bułę z pieczarkami, dla wszystkich tych, którzy kompletnie nie kojarzą potrawy. Bierzemy pół kilograma pieczarek i dwie średnie cebule. Pieczarki kroimy w paski, kwadraty, trójkąty lub gwiazdki – jak komu pasuje, podobnie cebulę i podsmażamy, najlepiej osobno. Potem łączymy wszystko i wsypujemy na jedną patelnię, garnek, co tam macie pod ręką i doprawiamy solą lub inną przyprawą. Ważne żeby smkowało i się od razu nie zwróciło. Bułkę (może być zwykła kajzerka) nacinamy  z jednej strony i rozcinamy środek – powinna powstać taka bułczana kieszonka. Wsypujemy pieczarki z cebulą do buły i ot, cała potrawa!

– Mógłbyś mi pomóc wejść na ten stołek, a nie stoisz obok bez sensu jak słup graniczny na Madagaskarze! - Gustaff
z trudem wdrapał się na kwadratowe siedzisko – Więc to jest to cudo! - wskazał palcem ciemną masę pyrkającą lekko na patelni.
– Ano to! Pół kilo pieczarek i dwie cebule. Na bogato! Jak się bawić to z rozmachem!- potwierdził Maurycy, rozkrajający na blacie obok sześć świeżutkich bułek. Po dwie na głowę.
– Już czuję, że mi nie będzie smakowało! Bo bez mięcha... - lis wykrzywił się zniesmaczony.
– Popilnuj chwilę patelni, a ja naszykuję miejsce do jedzenia!
W pomieszczeniu obok zaszurały nogi krzeseł i ciężkiego stołu. Z wersalki wstała Jadwiga.
– A gdzie pieczarki? - Maurycy stanął zdziwiony przed kuchenką po powrocie z salonu – Gdzie bułki?
– A bo wiesz, chciałem spróbować czy toto bez mięcha smakuje naprawdę tak dobrze jak mówiliście i deczko spróbowałem – Zwierzak wepchnął do pyska szóstą bułkę przez co ostatni wyraz zabrzmiał jak „fufofaem”. Jakby tego było mało, spod ogona Gustaffa wyleciało znajome przeciągłe „pruuu” - Nie wiedziałem, że tym razem przeleci tak szybko. Moje jelita potrafią czasem pozytywnie zaskoczyć...
Maurycy postanowił kłótnię z lisem przełożyć na później. Zasłonił nos dłonią i pobiegł do Jadwigi.
– Kochanie! Szybko, otwieraj okna! - Jadwiga spojrzała zdziwiona na męża - Gustaff bączy!
To co się wtedy wydarzyło śmiało można porównać z historyczną sprzedażą markowych torebek za ułamek ceny w jednej z sieci supermarketów. Jadwiga rzuciła się do balkonu niczym dzik w świeżo rozkopane kartoflisko. Złapała klamkę o mało nie wyrywając z zawiasów jedno ze skrzydeł drzwi balkonowych. Psy dopadły do szyb w poszukiwaniu choćby najdrobniejszego rozszczelnieenia, koty zaś, śpiące do tej pory spokojnie na szafie, schowały się w wersalce (pamiętajcie, że ciepło idzie do góry, a gąbki i kołdry potrafią pochłonąć i zniwelować nawet ciężkie zagrożenie gazowe).
Tymiczasem Gustaff wszedł jak niby nic do pokoju ze śpiewem na ustach. Przeciągnął się i zanucił refren znanej piosenki filmowej:
– Mam tę moc! Mam tę moooooc!

   





   

września 02, 2023

ŻARCIE - Robię lecho!

ŻARCIE - Robię lecho!

Na początku chciałbym wyjaśnić pewną kwestię – nie jestem zawodowym kucharzem, gotuję przygodnie, a kącik ŻARCIE będzie bardziej moim z Wami poznawaniem nowych potraw, przypraw, mięs, warzyw i owoców. Jeśli moje przepisy, porady, nie przydadzą się Wam, bo kucharzenie macie w małym palcu, a taki neptek jak ja może Wam co najwyżej patelnię grzać – trudno. Jeśli jednak znajdziecie tu coś dla siebie, inspirację połączoną z zabawą, podsypaną niewielką ilością wiedzy do smaku – będzie mi miło!
Gustaff (lis)

Lecho (leczo) to węgierska potrawa, która dotarła do domów Jadwigi i Maurycego (jeszcze nie małżeństwa ale pary zakochanych w sobie gołąbeczków) w latach 80. ubiegłego wieku. W ówczesnej Polsce był kryzys, na półkach sklepowych leżało „ledwoco” (kiedyś Maurycy musi mi wyjaśnić co to „ledwoco” jest i w jakich sklepcach można je było dostać). Na szczęście cebuli i pomidorów (sezonowo, a poza sezonem w postaci koncentratu) było pod dostatkiem, a paprykę czy jakąś podrzędną kiełbasinę też można było od święta kupić (oryginalne lecho robi się z wędzoną słoniną). Tak oto lecho, obok placków ziemniaczanych i smażonej cebuli, na stałe weszło do menu moich opiekunów!



A jak je zrobić? To dziecinnie wręcz proste!

Nie powiem Wam ile wagowo proszczególnych produktów macie wziąć, bo to nie apteka, a w przypadku lecha jedna cebula w tą, czy pęto kiełbasy w tamtą, nie robi wielkiej różnicy. Oczywiście każdy składnik potrawy wpływa na jej smak, dlatego musicie dopasować go pod siebie. Po jakichś dwudziestu latach prób dojdziecie do perfekcji. Zapewniam! Na ten przykład sernik Jadwidze wyszedł dopiero w okolicach 50. urodzin... Ale za to jaki! Palce lizać! Zresztą nieważne...

Na zdjęciu przedstawiam ile ja wziąłem produktów żeby wypełnić prawie po brzegi pięciolitrowy garnek, czyli jakieś 2 kilogramy pomidorów, tyle samo cebuli, dwie duże papryki, pęto kiełbasy i nieco poad pół kilo pieczarek. Do tego jakiś olej, oliwę z oliwek lub smalec (co kto lubi), pieprz, sól, kucharek lub kostkę rosołowa, paprykę mielona, nóż, łyżkę i pół metra plastra z opatrunkiem na ewentualne rany cięte...



     

Na początku pomidory (najlepsze są te najtańsze, do zupy, bo dają najwięcej soku) kroimy w ćwiartki, wrzucamy do gara i lekko solimy. Niech się gotują! W tym czasie kroimy cebulę w kostkę, podlewamy nieco olejem, oliwą lub smalcem, lekko podsmażamy i dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę (bez gniazd). Następnie przecieramy do garnka pomidory (nie przelewamy, bo wtedy do potrawy dostaną się skórki, nasiona i inne, nierozgotowane twarde części). Niech się gotuje, my tymczasem kroimy pieczarki, lekko solimy, podlewamy jakimś tłuszczem i wrzucamy na gaz, żeby odparować z nich wodę. Gotowe pieczarki wrzusamy do głównego gara, dosmaczamy kucharkiem, solą, pieprzem, słodką papryką – wedle indywidualnego smaku – po jakimś czasie WŁALA EKSKUZEMŁA!

   

Dp lecha możemy dodać cukinię lub bakłażany (choć wtedy lecho zamienia się bardziej w prowansalskie ratatouille) lub ryż (który gotując się w potrawie nieco je ostatecznie zagęszcza). Węgrzy podają je jako dodatek do mięś, my jemy lecho jako samodzielną potrawę, może być z kartoflami, makaronem, ryżem lub z chlebem.

U nas Maurycy samodzielnie wciągnął prawie pół gara na jedno posiedzenie!
Wam również życzę smacznego!

Macie jakieś pytanie, swoje przepisy na lecho lub inne potrawy, które mógłbym zrobić? Piszcie w komentarzach lub na fb!

Copyright © Jestem Gustaff , Blogger