– To wyjaśnij mi jeszcze raz mistrzu – Gstaff stanął obok konstrukcji skręcanej przez Maurycego – po co ci to całe ustrojstwo?
Maurycy sapnął i chrumknął cicho. Dokręcana właśnie ostatnia śruba stawiła lekki opór. Mężczyzna napiął mięśnie, szarpnął klucz i obrócił nakrętkę jeszcze o kilka stopni. Nadął przy tym policzki, a kiedy klucza nie dało się przekręcić ani na minimetr, wypuścił powietrze z głośnym świstem i otarł spocone czoło wierzchem prawej dłoni.
– Jeśli pamiętasz – zaczął oddychają ciężko – zaczynamy nagrywać podcasty o książkach w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Zgadza się?
– No tak... - potwierdził lis.
– Do biblioteki sprzęt trzeba przywieźć za każdym razem albo przytaszczyć go na plecach. Na moich plecach! Trzy mikrofony, ramiona mikrofonowe, słuchawki, kable, rejestrator. Dodatkowe kilogramy dodajesz ty, no i są pączki. Nie mam już piętnastu lay i czasem coś mi łupnie w krzyżu utrudniając targanie tego całego dobytku.
– A Jadwiga?
– A Jadwiga ma czasem dyżur, co skutecznie utrudnia dowiezienie nas na miejsce i przywiezienie z powrotem. Jakoś więc muszę to dostarczyć i...
– I mnie!
– I ciebie, i nie przypłacić tego skoliozą! - Maurycy spojrzał na finalny efekt swojej pracy i uśmiechnął się szeroko.
Do pokoju zajrzała pani Niepsujowa.
– Skończyłeś? - spytała cicho.
– Ja tam nie wiem. Mówi, że skończył, choć nadal nie wiem po co mu to!
– Przecież ci mówiłem matołku przed chwilką!
– No niby mówiłeś! Że niby sprzęt i mnie, i pączki. Żeby nie nosić. Ale czemu chcesz do tego dołożyć ciężki wózek ogrodowy?
– Ja to będę wozić, nie nosić! - obruszył się mężczyzna.
– To może byś geniuszu – Gustaff wstał i ruszył w kierunku przedpokoju. Mijając Jadwigę stojącą na progu obrócił się i prychnął z pogardą – dokręcił do tego czegoś koła!
Maurycy rozejrzał się. Cztery gumowe, pompowane koła leżały na podłodze za fotelem komputerowym.
– Szlag...
czerwca 11, 2026
Nasz pierwszy wóz transmisyjny!
AUTOR:
GRednacz








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz